Dziennikarze serwisu www.kotaku.com jako jedni z pierwszych mieli okazję zagrać w anglojęzyczną wersję Aiona. Oto co napisali: Ale kiedy usiadłem na krześle ze swoim sceptycznym podejściem by pograć trochę w NCsoft’owego Aion: The Tower of Eternity, to byłem naprawdę zaskoczony, gdy musiałem już się zbierać do domu, ale wciąż chciałem grać w tę grę.
Więcej w dalszej części posta
Tak naprawdę to ja nie przepadam za MMO(ehh), ale zawsze jakimś cudem wychodzi tak, że muszę o nich pisać. Po pierwszych pięciu tytułach mniej więcej miałem już dość zgorzkniałą opinię o tego typu grach. Ale kiedy usiadłem na krześle ze swoim sceptycznym podejściem by pograć trochę w NCsoft’owego Aion: The Tower of Eternity, to byłem naprawdę zaskoczony, gdy musiałem już się zbierać do domu, ale wciąż chciałem grać w tę grę.
Ten MMORPG może wyglądać jak naśladowca World of Warcraft, ale dzieje się tam dużo więcej niż oko cynika. Ta gra ma PvPvE, które po prostu miażdży stary system PvP/PvE, niesamowicie rozbudowaną możliwość zmiany wyglądu swojej postaci i – zamiast cholernego pięcia się do dwudziestego levelu – dostajesz te super skrzydła już na 10 levelu.
„Ale czym do cholery jest to PvPvE?” – pytacie pewnie. Jest dokładnie tym co słyszycie: jesteś graczem walczącym z innym graczem i jeszcze jednocześnie z otoczeniem wokoło. Główną rzeczą jeśli chodzi o Aion jest to, że świat został podzielony na dwie części i są trzy frakcje sprawujące nad nim władzę. Elyosi to ci „jaśni” goście (jasne kolory, błyszczące kostiumy, anielskie skrzydła) i Asmodianie ci „ciemni” (ciemny kolor skóry, mroczny-błysk w kostiumach, kudłate skrzydła). To są dwie frakcje spośród, których możesz wybrać na początku gry, ale jest jeszcze trzecia: Balaurowie, która jest kontrolowana przez grę. Więc jeśli dajmy na to należysz do Elyos to walcząc z Asmodianami walczysz jednocześnie z Balaurami i na odwrót w przypadku Asmodian.
Klasy postaci są takie same dla obu frakcji: zaczynasz od podstawowych: Mage, Priest, Scout i Warrior. To oznacza, że nie ma żadnych możliwości zmiany stron. Ostatecznie każda klasa dzieli się na dwie: walka na zasięg lub ‘melee’ (Scout może być później asasynem lub łucznikiem).
Kiedy nabijesz 10 poziom zaczyna się prawdziwa gra. Przechodzisz przez „wniebowstąpienie” i otrzymujesz boskie moce i skrzydła do wożenia się po okolicy. (Jednakże nawet jeśli teraz jesteś „gangsta”, to musisz dokładnie rozplanować swoje 60 sekund lotu bo inaczej będziesz więcej spadał niż latał). Po tym jak dostaniesz skrzydła, możesz ruszać do Abyss by przekonać się dokładnie czym jest PvPvE.
Tak naprawdę to najbardziej mnie przekonały właśnie te skrzydła – WoW nie ma niczego takiego jak to, nawet jeśli ma pola walk podobne do Abyss z tymi całymi różowymi i błyszczącymi cudami. Ja byłem zbyt zajęty poznawaniem okolicy by powalczyć w Abyssie, ale stoczyłem sporo walk w normalnym świecie. I tak jak we wszystkich MMO, początkowe levele to przede wszystkim robienie questów i poznawanie mapy. Zbierałem królicze tyłki, tłukłem złodziei przez dobre dwadzieścia minut zanim mnie olśniło, że system walk może wyglądać ładniej, ale to dalej ten sam kliknij-poczekaj-na-odnowienie-skilla wzór, który znam już od EverQuest’a II.
Wiecie jak to mówią: Jak nie widać różnicy to po co przepłacać.
Inna rzecz, która mnie wręcz powaliła na kolana to możliwość ‘customizacji’ postaci. Przywykłem już do przeciągania pasków w tę i z powrotem nie zauważając praktycznie żadnych zmian (no chyba, że to pasek rozmiaru piersi – takie zmiany są zawsze widoczne). Dlatego byłem zaszokowany gdy przeciągnąłem pasek w lewo i moja postać faktycznie się zmniejszyła. Potem powiększyłem biodra, klatkę piersiową, nogi i ona faktycznie stała się grubsza zamiast większego modelu chudzielca! Na początku wybrałem losową twarz i nagle miałem również możliwość dopasowania elementów twarzy; no i wyszła mi postać niczym połączenie Katherine Hepburn i Calineczki – o ile takie coś może istnieć. Możliwości są tak ogromne, że inni dziennikarze zrobili nawet David’a Bowie. Niektóre z opcji są jednak słabo zauważalne, ale i tak widać, że NCsoft mówiło serio o tym, że nie ma szans by dwie postacie były dokładnie takie same.
Aion: The Tower of Eternity ma pojawić się jakoś w 2009 roku. Mógłbym nawet uściskać gościa zajmującego się produkcją, który powiedział, że wypuszczą „pełną” grę – nie jakiś gówniany szkielet wymagający masy poprawek w pierwszym miesiącu – ale wtedy przypomniałem sobie, że jestem bardzo sceptyczny jeśli chodzi o wiarę w takie obietnice. Dlatego ograniczyłem się do przytulenia pobliskiej lampy.
Nie ma żadnego oficjalnego słowa o otwartych beta testach w Europie i Stanach Zjednoczonych, ale odbyło się już kilka zamkniętych w Korei (tam tworzą grę), więc może nie będzie trzeba czekać za długo aby móc mieć własne skrzydła.


Napisz komentarz